piątek, 2 listopada 2012

4.Prezent urodzinowy.. ;D

Gdy ruszyliśmy sprzed lodowiska wpadłam na pomysł, żeby pojechać do Marty i przedstawić jej Michała. Hmm.. W sumie to nie głupi pomysł za dwa dni są jej urodziny, więc będzie miała miłą niespodziankę. Ostatnio coś wspominała, że chciałaby poznać, pogadać choć chwilę z siatkarzem, no ale nie miała jak tego doświadczyć. Ciekawa jestem jak zareaguje, jak się zachowa gdy zobaczy z kim przyjadę. Tylko czy jest w domu. wziełam telefon i napisałam do niej.
„Hej Marta jesteś w domu ??„ Spojrzałam na Michała, zagryzłam lekko wargę,
-Michał, a moglibyśmy zajechać do mojej koleżanki? Niedaleko to w sumie, a ona pojutrze ma urodziny i po prostu marzy o tym by poznać jakiegoś siatkarza, chyba że to jakiś problem, to mów od razu a się zamknę – uśmiechnęłam się najszerzej jak tylko mogłam.
-Jakaś psycho-hotka?-spytał nakierowując na GPS  zmianę adresu
-no co ty, taka jak ja… może trochę bardziej zwariowana. Ale polubisz ją, mówię ci.
„Jestem, jestem, a co chcesz wpaść?”
„Tak, tylko nie sama, sprzątnij z łaski swojej, bo znając życie, masz burdel nieziemski, Kocham”
Przemierzając ulice michałowym samochodem nie można się nudzić, co chwilę zmieniał w radiu stacje, bo to nie ta nuta, bo nie wyciągnie, bo za głupia.
Weź tu dogódź facetom,
-Jak jeszcze raz zmienisz, normalnie wyłączę – pomachałam palcem ze śmiechem, udał skruszonego i zostawił na jakiejś ckliwej melodii. Po 15 minutach dojechaliśmy do mieszkania Martuchy.
Dobra,
Wysiedliśmy z wozu,  powiedziałam Michałowi by chwilę poczekał bo muszę jeszcze gdzieś skoczyć. Po 10 minutach wróciłam z bukiecikiem herbacianych róż, ulubionych Marty
Złapałam go pod ramię i weszliśmy do klatki.
- noo.. a myślałem, że dla mnie te kwiaty – udał smutnego, lecz nie był najlepszym aktorem Parsknęłam śmiechem, ale szybko się opanowałam, aktor z niego żaden,. Weszliśmy do bloku i poszliśmy na piętro Marty, Michał zadzwonił do drzwi, dziewczyna otworzyła i aż zaniemówiła
-Marta tak? - spytał no na razie mu jakoś idzie, oby nie zaczął się śmiać tylko

-yy.. noo. Znaczy tak – powiedziała zakłopotana a Misiek wręczył jej kwiaty, a ja weszłam i się śmiałam witając się z przyjaciółką
- Fajna niespodzianka ? - spytałam, lecz mi nie odpowiedział bo stała jak sparaliżowana- Haloo Ziemia do Marty ?
- Co ? A noo.. zajebista skąd ty go wziełaś ? - przyglądała się chłopakowi
- Jak chcesz pytać o takie rzeczy to ciszej, bo on tu jest i wszystko słyszy- powiedziałam mijając przyjaciółkę a Michał za mną
- To jest mój prezent urodzinowy dla Ciebie, nie wiedziałam co mam ci kupić..  pomyślałam o tym co mówiłaś i postanowiłam spełnić twoje marzenie z małą pomocą Miśka.

- Że niby Winiarski jest prezentem – źle mnie zrozumiała a my zaczeliśmy się śmiać
- Nie Winiarski, tylko jego obecność w twoim domu i to, że  masz okazje go pozna, rozumiesz?

- Noo... dziękuje – powiedziała i rzuciła mi się na szyje – wiesz że jesteś najlepszą przyjaciółką ? - spytała dajać mi buziaka w policzek
- Wiem, wiem a teraz chodź do Michała, bo się sam zanudzi – powiedziałam i wzięłam ją za rękę
- Jak wy w ogóle się poznaliście
- Hmm.. jakby to powiedzieć... w Alfiee !?– uśmiechnęłam i usiadłam....

Oczami Marty

Wstałam rano, poszłam do łazienki wzięłam prysznic i zjadłam śniadanie. Dzień nie zapowiadał się ciekawie, bo miałam cały przesiedzieć w domu szukają jakiejś pracy. I zastanawiając się na urodzinami gdzie można byłoby je zrobić. Poszłam do kuchni by coś zjeść lecz w lodówce nic nie było więc musiałam iść do sklepu
- No taka w tym domu jak zwykle nic nie ma. Ciekawie kiedy Marlena wraca z Londynu – Marlena to moja współlkkatorka, która wyjechała na roczny staż do Londynu a ja zostałam sama. Nie chciałam nikogo szukać, bo było by głupio gdybym po roku powiedziała, że musi się wynosić bo współlokatorka wraca... Wziełam kurtke, torebke, telefon i wyszłam z domu. Poszłam do pobliskiego sklepu. Kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy, wróciłam  i od razu zrobiłam śniadanie. Wzięłam laptopa na kolana, poczytałam o nowościach, weszłam na facebooka. Nic specjalnego, ale chciało mi się dziś nic robić. Gdy ‘przeczytałam cały internet’ włączyłam film, Trzy metry nad niebem, cudowny, popłakałam się ze wzruszenia, kiedy wycierałam łzy odezwał się mój telefon

„ Hej Marta jesteś w domu ? „
Czyżby zamierzała przyjechać? W końcu! Stęskniłam się za nią.
 „Jestem, jestem, a co chcesz wpaść?”
‘Tak, tylko nie sama, sprzątnij z łaski swojej, bo znając życie, masz burdel nieziemski, Kocham” zaśmiałam się gdy przeczytałam tą wiadomość.
Rozejrzałam się po pokoju, 3 szklanki na ławie, brudne naczynia, nie jest aż tak źle, powynoszę, włączę zmywarkę, odkurzę… No dom będzie wyglądał względnie- pomyślałam na głos-ale ze mną będzie gorzej.
Spojrzałam do lustra, rozmazana mascara, podpuchnięte oczy..
Szybko sprzątnęłam to co miałam sprzątnąć i poszłam do łazienki ‘ogarnąć’ swoją twarz
Gdy usłyszałam dzwonek szybko w lustrze poprawiłam włosy, otworzyłam drzwi a tam co ?
Winiarski, z herbacianymi różami, zamknęłam oczy i otworzyłam je jeszcze raz,
PRZED MOIMI DRZWIAMI STOI MICHAŁ WINIARSKI…
O matko.

________________________________________________________________________________
Chciałabym podziękować Nawiedzonej wiedźmie. ;* Za pomoc
I jakoś powstaje dalszy ciąg opowieści. nie za dobrze mi to idzie ale jakoś to będzie ;))