piątek, 5 października 2012

3. Miłe zaskoczenie. ;)

Rozdział 3

- Cześć Wam ,widzę że zakupy udane. - Zakpił Michał
- Cześć – Przywitałam się z nimi
- A właśnie To Paulina moja kochana siostrzyczka- Znowu wpadł w nieopanowany śmiech- A to Ola jej przyjaciółka
- Miło mi Kasia jestem. - przywitałam i uśmiechnęłam się do nich
- A ty Misiek z czego znów rżysz, ?- Spytała ironicznie Paulina
- Z tego, że chyba musimy zapożyczyć ciężarówkę, bo to wszystko do samochodu się nie zmieści …
- popieści popieści i się zmieści, więc się o to nie bój. Możemy jechać- powiedziała Ola zamykając bagażnik po tym jak schowała tam torby
- Kurde Michał, ocknij się możemy już jechać, czy dalej będziesz tak rżał jak głupi ? - Zapytała zdenerwowana Paula
- Jasne , tylko wy we dwie siadacie z tyłu, - Powiedział Misiek wsiadając za kierownice. Dziewczyny spojrzały po sobie i wsiadły bez gadania na tylne siedzenia, a ja obok naszego drivera. Jechaliśmy całą drogę w ciszy tylko Misiek śpiewał piosenki m.in. „Call me maybe” i „This is love” ,a się z niego śmiałam, bo nie wychodziło mu tak jak chciał, lepiej zaśpiewał już „somebody that i used to know” w igła szyte.
- Jesteśmy na miejscu.- Zakomunikował i zatrzymał się przed nowo wybudowanym blokiem z osiedlem strzeżonym. Dziewczyny wysiadły, ja cały czas się przyglądałam okolicy.
- Michał może z łaski swojej byś nam otworzył bagażnik.? - zapytała już ze złości jego siostra.
- A no tak zapomniałem o was – wysiadł i zaczął się śmiać.
- Haha bardzo śmieszne,dzięki brat wiedziałam, że można na Tobie polegać- powiedziała sarkastycznie jego siostra – Narazie.
-Narazie- Po czym wsiadł do samochodu, odpalił silnik i pojechaliśmy dalej.
- No to gdzie teraz przewodniczko ?- Zapytał spoglądając na mnie i podnosząc prawą brew.
- Hmm....- Spojrzałam na zegarek, była 16.10 i wpadłam na pomysł – No to może pojedziemy na lodowisko ? - Spojrzałam na niego podnosząc brwi do góry tak jak on to robił
- Dobry pomysł, tylko jak dojechać !? Bo nie znam zbytnio tego miasta- Jak dojechać to nawet ja nie wiedziałam.
- Zaraz kogoś zapytamy na jakiej ulicy jest lodowisko i się ustawi GPS - odpowiedziałam i spojrzałam na niego triumfalnie.
- Ty to masz łeb dziewczyno , ale skąd weźmiemy GPS ?- Zażartował sięgając po sprzęt. A ja wysiadłam podeszłam do 2 chłopaków i zapytałam na jakiej ulicy jest budynek. Szybko mi odpowiedzieli po czym z powrotem wsiadłam do samochodu
- Lodowisko jest na 11 listopada.- powiedziałam, Michał ustawił GPS i pojechaliśmy zgodnie ze wskazówkami. Po 15 minutach byliśmy na miejscu wysiedliśmy i skierowaliśmy się do wejścia.
- Ty weź łyżwy, a ja wykupie bilety na 2h. - powiedział ten wielkolud
- No dobra to może mi chociaż powiesz jaki masz nr buta co ? - Zapytałam. Łapiąc się pod bok
- a no tak 47.- Spojrzałam na jego nogę, a później na swoją i się uśmiechnęłam na ten widok, bo był zabawny i po chwili poszłam po te łyżwy
- poproszę hokejówki jedne numer 40 a drugie 48.- powiedziała do gościa za ladą. Oczywiście o nr większe, żeby nie porobić sobie odcisków. Jak to zwykle bywa gdy bierze się odpowiedni rozmiar.
Wzięłam łyżwy i podeszłam do Winiara podając mu je, ten już siedział bez butów. Po chwili ja zdjęłam swoje i przyłożyłam swoja nogę do jego i zaczęłam się śmiać bo była dość spora różnica. Michał wziął zaniósł nasze buty do szatni.
- To co jedziemy nie? - Zapytał i pomógł mi wstać. Podeszliśmy do barierki daliśmy bilety i po chwili jeździliśmy już po lodzie.
- Dobrze jeździsz. - powiedział jadąc tyłem, jednak po chwili zaliczył „lód”
- haha, ty też – śmiałam się nie mogąc przestać, aż usiadłam na tym lodzie i złapałam za brzuch bo zaczął mnie boleć od śmiechu
- Wiem jestem mistrzem w tej dziedzinie.- spojrzał na mnie z przekonaniem i uśmiechem na ustach
- No tak nasz mistrzunio.- dodałam sarkastycznie, siatkarz spojrzał na mnie złowrogo i zaczął mnie łaskotać, na środku lodowiska, ja zaczęłam się śmiać i bić go, ale to nic nie dawało jeszcze bardziej mnie łaskotał, jednak po chwili przestał a nasze twarze dzieliły może 2 cm. Nagle spoważnieliśmy i patrzyliśmy sobie w oczy. Tylko tego nie rób pomyślałam sobie, lecz było za późno. Poczułam jego delikatne usta na swoich. Całował mnie delikatnie, lecz namiętnie. Czułam się jak w niebie, ale wiedziałam, że nie powinno do tego dojść i trzeba przestać. Choć nie chciałam kończyć tej chwili gdyż cudownie całował.
Nagle przestał
- Przepraszam, nie powinienem był...- posmutniał i pojechał dalej
- Michał stój ! - krzyknęłam, zatrzymał się- nie przepraszaj, jak już to moja wina bo Ci pozwoliłam . Choć w sumie nie czuje się winna. – Uśmiechnęłam się, a Michał zaczął się śmiać Mimo iż znaliśmy się dopiero kilka godzin to miałam wrażenie jakbym go znała od zawsze i zaczynałam chyba coś do niego czuć. -Od razu lepiej... – Złapaliśmy się za ręce o pojechaliśmy dalej rozmawiając o wszystkim i o niczym. Nie zauważyłam kiedy, ale minęły dwie godziny, po wyjściu z lodu podeszłam do maszyny i kupiłam sobie gorącą czekoladę. Upiłam 2 łyki, lecz podszedł Misiek , zabrał mi moją czekoladę i wypił.
- Ej. Ty wielkoludzie co mi czekoladę zabierasz nie stać Cię ?- powiedziałam zła.
- Spokojnie mała, stać, stać, ale twoja lepsza- Zaśmiał się
- Foch. Z przytupem, przyklaśnięciem i pół obrotem- jak powiedziałam tak i zrobiłam, dodałam do tego jeszcze minę małego obrażonego dziecka, musiało to wszystko komicznie wyglądać. - i nie mów na mnie mała – dodałam przez ramię
- Przepraszam nie gniewaj się już – podszedł i przytulił mnie, spojrzałam na niego , lecz zaczął mnie łaskotać
- Jak mi nie wybaczysz to nie przestane- podniósł brew i uśmiechnął się
- No dobra dobra, wybaczam. Ty szantażysto.- powiedziałam to tylko żeby przestał mnie łaskotać. - A teraz odwieź mnie do domu Głupku, bo z twoim sprytem do jutra nie dojedziemy.- powiedziałam jeszcze obrażona.
- Tak jest Proszę Pani. !. - Zasalutował i poszliśmy do samochodu. Otworzył mi drzwi co mnie nieco zdziwiło. - Nie podlizuj się tak, bo Ci nie wybaczyłam do końca. !- powiedziałam po czym wsiadłam i zamknął drzwi.
- Ja się wcale nie podlizuje tylko jestem bardzo dobrze wychowany. „Psze” pani. - Eh, ten wariat
-Jasne, jasne.- pokręciłam głowa, i się uśmiechnęłam
….................................................................................................................................................

Jak macie jakieś zarzuty czy coś komentujcie, to wniosę poprawki w następnych rozdziałach i czekam na opinie te dobre i te złe. ;))

wtorek, 2 października 2012

2.Miło spędzony czas z...


Rozdział 2

Dalej nie mogłam w to uwierzyć, że poznałam Michała Winiarskiego, mojego idola, mój autorytet. To chyba jakiś sen..
- Widzę, że jesteś znudzony, więc może poszedłbyś się ze mną czegoś napić ? - zaproponowałam mu z uśmiechem na ustach.
- Z miłą chęcią, myślałem już, że cały dzień tak przestoje sam.- odpowiedział i poszliśmy na dól i kupiliśmy sobie coś do picia. Ja wzięłam sok pomarańczowy, a on wodę niegazowaną.
- Co ty robisz w tych stronach, nigdy bym się Ciebie tu nie spodziewała.- Zapytałam i upiłam łyk soku.
- Siostra tu się przeprowadziła, a ja jej pomagałem przewieźć się i zostałem tu na kilka dni odpocząć od Bełchatowa gdzie każdy mnie tam zna i co raz ktoś prosi o autograf czy zdjęcie. - Powiedział i również się napił.
- Twoja siostra tu się przeprowadziła ? - Zapytałam zdziwiona
- Tak będzie tu studiować, filologię francuską. - Zaśmiał się, miał cudowny śmiech.
- Spoko. Może przejdziemy się do pobliskiego parku ? - Moja kolejna propozycja, spacer z Winiarem, nie do wiary, gdyby wczoraj mi ktoś powiedział, że spotkam Michała i pójdę z nim na spacer czy coś bym go wyśmiała.
- chętnie tylko zadzwonię do siostry, żeby się nie zdziwiła jak mnie nigdzie nie znajdzie.- odpowiedział po czym wykonał telefon do siostry
- Cześć młoda, ja idę się przejść do parku, który jest obok. Jak skończycie robić zakupy i będziecie chciały się zbierać to zadzwoń.- powiedział po chwili dodając krótkie cześć i się rozłączył – To co idziemy do tego parku ? - Tym razem on zapytał, wstał i poszedł do wyjścia. - To gdzie teraz!? Prowadź pani przewodnik. - Dodał z lekkim uśmiechem.
- W lewo turysto – Zaśmiałam się ,a on mi wtórował, po chwili znaleźliśmy się w parku i usiedliśmy na najbliższej ławce.
- No, no ładnie tu macie, chyba będę częściej tu przyjeżdżał.
- Ładnie !? Nigdy nie zauważyłam.- ponownie się zaśmiała, dopisywał mi dziś humor co u mnie nie jest ostatnio za częste.
- No nie żartuj. A tak na serio. To ty mieszkasz w Białymstoku czy okolicach? - Zapytał co mnie trochę zdziwiło
- W okolicy. A dokładniej 40 km stąd. W Mońkach,taka mała miejscowość, gdzie można się zanudzić.. - powiedziałam i spojrzałam na Michała, który od dłuższego czasu mi się przyglądał- Ale też dużo czasu spędzam tutaj, praktycznie tu jest mój drugi dom...- Odwróciłam wzrok lecz po chwili znów na niego spojrzałam
- Nie patrz tak na mnie, bo się jeszcze zawstydzę.- dodałam i zaczęłam się śmiać
- dlaczego ? Aż tak Cię zawsty­dzam swoją obecnością ?- zapytał i podniósł jedna brew.
- Nie Ty, ale twoje oczy, mam wrażenie jakby hipnotyzowały- spojrzałam na niego i zrobiłam minę pokrzywdzonego dziecka.
- Nikt mi jeszcze tego nie powiedział- i zaczął się śmiać. Spojrzałam na zegarek była już 15.30 nie zauważyłam kiedy minęły 2h. Po chwili zadzwonił telefon Michała, odebrał, to była jego młodsza siostra. Domyśliłam się, że skończyła zakupy, a ja ciągle chodziłam ze swoimi.
- Siostra już skończyła – wywrócił oczami, i po chwili się uśmiechnął.- Trzeba się zbierać, Może pójdziesz ze mną ? - zaproponował – odwieziemy moja siostrę z koleżanką i pojeździmy trochę po mieście, a później bym Cię odwiózł do domu, chyba że masz jakieś inne plany
- planów to ja nie mam, ale nie chce Wam przeszkadzać.- powiedziałam i wzięłam swoje rzeczy chcąc iść na MPK który miał mnie zawieźć do mieszkania moich sióstr.
- Ale nie będziesz nam przeszkadzać, wręcz przeciwnie dotrzymasz mi towarzystwa bo tak bym musiał sam spędzić resztę dnia, bo młodą i Olkę mam zwieźć je do jej domu. A nie mam zamiaru z nimi tam siedzieć. Co to,to nie to. Więc jak skusisz się.? - spytał i zrobił oczy kota ze Shreka.
-Ty szantażysto !- Zaśmiałam się i walnęłam Go w ramię- No dobrze niech Ci będzie.
- Wiedziałem, że to podziała.- głośno się zaśmiał i poszliśmy w stronę jego samochodu gdzie czekały już tam na niego dziewczyny.



  _____________________________________________________________________________

Mam nadzieję, że się Wam podoba dopiero zaczynam z tym.  Czekam na wasze komenatrze i opinie na temat blogaa. ;)) Śmiało piszcie co myślicie o nim .

1.Niespodziewane spotkanie


Rozdział 1
Dzień jak co dzień wakacje jeszcze trwają i zostały 3 tygodnie do rozpoczęcia sezonu siatkarskiego. A za ok.1,5 miesiąca zaczyna się rok akademicki....
- Kasia, chodź na śniadanie – oczywiście mama musiała przerwać moje rozmyślania
- Zaraz przyjdę, tylko wezmę szybki prysznic – odpowiedziałam szybko, wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki się umyć. Po 20 minutach byłam już gotowa, szybkie śniadanie i jadę do Białegostoku na zakupy
- O której wyjeżdżasz – podstawowe pytanie mamy przed każdym moim wyjazdem, bez niego by się nie obyło
- Za pól godziny mam autobus a wrócę pociągiem. O 20,50 – powiedziałam, zastanawiając się czemu nie mam samochodu
- No dobrze. To się zbieraj pomału i leć na autobus bo się jeszcze spóźnisz. - już chcą się mnie pozbyć z domu, no tak normalka. Wzięłam torebkę włożyłam do niej portfel, telefon słuchawki i jeszcze parę potrzebnych rzeczy. Droga zajęła mi jakieś 20 min, gdzie zazwyczaj dochodzę od 7-10 min. Sporo osób już było w środku i czekało na odjazd.
Weszłam i poprosiłam o bilet
- Do Białegostoku proszę
- 7.50 zł– powiedział kierowca i podałam mu pieniądze. Wzięłam swój bilet i poszłam na miejsce. Jak zwykle usiadłam sama na końcu. nie minęło 10 min i pojechaliśmy. Wyjęłam z torebki telefon i słuchawki, włączyłam swoja ulubiona playlistę i przez cala drogę słuchałam muzyki.
Po 50 minutach dojechaliśmy, wysiadłam z pojazdu i poszłam na MPK, oczywiście musiałam chwile poczekać, bo dziewiątka przyjeżdża dopiero za 7 min. Wsiadłam i pojechałam do galerii Alfa.
Weszłam do środka i zaczęłam chodzić po wszystkich sklepach. Najpierw H&M, kupiłam tam śliczne czerwone rurki, fioletową tunikę, białą bokserkę i czarną bluzę na zamek z podobizną kotka.
Za wszystko zapłaciłam 250 zł. Później poszłam do Bershki gdzie kupiłam tam czarne baleriny, botki i szpilki. Buty kosztowały mnie 120 zł. Następnie dotarłam do sklepu Big stara, i kupiłam tam nowy full-cap, bluzę fioletową, To już mniej wyniosło i zapłaciłam za 75 zł. Idąc do sklepu Puma zobaczyłam znajome mi oczy, przyjrzałam się im i nie mogłam uwierzyć, ze to ON. To nie możliwe co on tu robi, chyba muszę iść do okulisty. Zobaczyłam jednak, że próbuje się kamuflować
- Może dyskretnie złoży mi pan autograf, bo widzę że się pan chowa przed fanami – uśmiechnęłam się do niego i podałam mu mój zeszyt na autografy, który zawsze ze sobą nosiłam.
- Jasne, czasem się już ma dość ciągłego rozdawania podpisów, ale jeden nie zaszkodzi.- uśmiechnął się i spojrzał na mnie. - Widzę, że nie jesteś taka jak inne fanki ,które na mój widok zaczęły by krzyczeć i cała galeria by się zbiegła.
- Cóż, domyśliłam się, że nie chce pan zbiegowiska skoro się pan tak kamufluje. Więc pomyślałam, że spokojnie poproszę.- Ponownie się uśmiechnęłam, a on to odwzajemnił.
- Proszę tylko nie mów do mnie Pan, bo czuję się staro. Michał, ale to chyba wiesz. - Zaśmiał się i podał dłoń
- Oczywiście, że wiem jak się nazywasz. Kasia, miło mi Cię w końcu poznać – przywitałam się z nim i po raz kolejny się uśmiechnęłam.
- Na kogoś czekasz ? - zapytałam
- Tak na siostrę, lata gdzieś tu z koleżanka i robi zakupy... - Odpowiedział i zrobił znudzoną minę, lecz po chwili się uśmiechnął.

Proloog


Prolog

1 lipca, końcowe egzaminy zdane i 3 rok studiów zakończony. Tak dokładnie już 3 bo rok wcześniej niż powinnam zdawałam maturę, a teraz wybieram się na drugi kierunek dziennikarstwo sportowe i wyjeżdżam do Bełchatowa ale to pod koniec sierpnia, na razie chcę trochę czasu spędzić w domu. Chyba że uda mi się gdzieś wyjechać np.: nad morze z chłopakiem i przyjaciółką.
Wstałam rano jak zwykle sama w domu, bo mam na 7 poszła do pracy, przemęcza się tak kobieta, ale nigdy jej tego nie wbije. Może kiedyś zmądrzeje. No dobra to pójdę wezmę szybki prysznic, lekkie śniadanie i jadę do Bartka.
Godzinę później znalazłam się już po jego domem, przywitałam się z jego psem Dingiem i weszłam do środka. Każdy już się do tego przyzwyczaił i nie mieli mi tego za złe, bo traktowali mnie jak członka rodziny
- Dzień dobry wszystkim – powiedziałam wchodząc do salonu i jak zwykle jego rodzice tam siedzieli i oglądali powtórkę M jak miłość. - Bartek u siebie ? - zapytałam grzecznie, na co odpowiedzieli mi kiwnięciem głowy. Szybko więc do niego pobiegłam.
- Hej kotku – rzuciłam wchodząc do jego pokoju, lecz odpowiedziała mi cisza, siedział i nad czymś rozmyślał.
- Hej, musimy porozmawiać.- powiedział poważnie. Tak aż się przestraszyłam,bo nie wiedziałam o co chodzi
- Okey, a o czym ? - spytałam spokojnie
- O nas... Słuchaj nie wiem jak mam Ci to powiedzieć..- zaczął lekko zdenerwowany
- najlepiej prosto z mostu
- Wiem, że Cię to zaboli.. Zdradziłem Cię,- nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam, stałam jak słup, nie wiedziałam co mam zrobić- przepraszam, byłem wtedy pijany i nie wiedziałem co robię, jakaś laska podeszła i zaczęła mnie całować,i nie zauważyłem kto to jest widziałem tylko bluzkę, byłem przekonany, że to jesteś Ty, bo by miała taką samą koszulkę. Przepraszam wiem, że mi nie wybaczysz.- i zakończył swój monolog
- Zdradziłeś, dobrze usłyszałam !? Jak mogłeś mi to zrobić, !? Kochałam Cię., Ty też mówiłeś, że mnie kochasz. Nigdy Ci tego nie wybaczę- Rozpłakałam, po czym walnęłam go z „ liścia „ w policzek i wybiegłam z domu. Pojechałam w swoje ulubione miejsce,gdzie nikt mnie nie znajdzie i zaczęłam o tym wszystkim myśleć. Nie mogłam w to uwierzyć, że mógł zrobić mi coś takiego. Myślałam, że to ten jedyny. Ufałam mu. Jak on mógł to zrobić.!? Płakałam przez cały czas próbowałam o nim zapomnieć, lecz nie mogłam, strasznie mnie skrzywdził.
- Muszę o nim zapomnieć na zawsze – Powiedziałam sama do siebie – Dam radę, jestem silna mimo że Go dalej kocham. Zapomnę.- zerknęłam na zegarek było już po 22, wstałam i poszłam do samochodu. Jak zajechałam do domu mama już spała, wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Długo nie mogłam zasnąć, lecz po 12 odpłynęłam do krainy snów.
Rano chcąc pojechać do Białegostoku, nie mogłam odpalić samochodu, zadzwoniłam do znajomego mechanika po 15 był u mnie. Szybko sprawdził co z samochodem i powiedział, że jak na razie nie nadaje się do użytku, bo pękła chłodnica, a teraz takich nigdzie nie można znaleźć


….........................................miesiąc później.................................................

Jakoś się pozbierałam po Bartku i żyje dalej, a to wszystko dzięki mojej przyjaciółce, gdyby nie ona pewnie dalej bym się użalała nad sobą jak idiotka. Jeszcze 4 tygodnie i wyjeżdżam do Bełchatowa.
Nie mogę się już doczekać, może spotka mnie tam lepsze życie, kto wie...
- Maamo ! Chodź już, bo się spóźnimy – krzyknęłam do mamy , która ciągle latała po całym domu szukając swojego czarnego płaszcza, a byłyśmy zaproszone na 16 na imieniny do Cioci Bożeny- weź ten granatowy też będzie pasowało i naprawdę zaraz się spóźnimy
- No dobra, dobra już idziemy – po czym wzięła drugi płaszcz i poszłyśmy. Do domu wróciłyśmy po 22... szybki prysznic, i poszłyśmy spać. W następne dni nic się nie działo.
Aż do pewnego dnia...

poniedziałek, 1 października 2012

małe informacje


Hej nazywam się Kasia i mam 21 lat *, mieszkam na Podlasiu w okolicach Białegostoku . Kocham siatkówkę nad życie i nie wyobrażam sobie co bym teraz robiła gdyby nie ten sport. Opowiem Wam pewna historie z głowy wzięta, historie dziewczyny która sobie spokojnie żyje a tu nagle... poznaje siatkarza a później resztę zgrai.

__________________________________________________________________________

Krótko, bo nie chce was zanudzać i w skrócie napisałam o czy będzie historyjka
* tak naprawdę mam 14 lat ale trzeba trochę podkoloryzować. ;D