wtorek, 2 października 2012

1.Niespodziewane spotkanie


Rozdział 1
Dzień jak co dzień wakacje jeszcze trwają i zostały 3 tygodnie do rozpoczęcia sezonu siatkarskiego. A za ok.1,5 miesiąca zaczyna się rok akademicki....
- Kasia, chodź na śniadanie – oczywiście mama musiała przerwać moje rozmyślania
- Zaraz przyjdę, tylko wezmę szybki prysznic – odpowiedziałam szybko, wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki się umyć. Po 20 minutach byłam już gotowa, szybkie śniadanie i jadę do Białegostoku na zakupy
- O której wyjeżdżasz – podstawowe pytanie mamy przed każdym moim wyjazdem, bez niego by się nie obyło
- Za pól godziny mam autobus a wrócę pociągiem. O 20,50 – powiedziałam, zastanawiając się czemu nie mam samochodu
- No dobrze. To się zbieraj pomału i leć na autobus bo się jeszcze spóźnisz. - już chcą się mnie pozbyć z domu, no tak normalka. Wzięłam torebkę włożyłam do niej portfel, telefon słuchawki i jeszcze parę potrzebnych rzeczy. Droga zajęła mi jakieś 20 min, gdzie zazwyczaj dochodzę od 7-10 min. Sporo osób już było w środku i czekało na odjazd.
Weszłam i poprosiłam o bilet
- Do Białegostoku proszę
- 7.50 zł– powiedział kierowca i podałam mu pieniądze. Wzięłam swój bilet i poszłam na miejsce. Jak zwykle usiadłam sama na końcu. nie minęło 10 min i pojechaliśmy. Wyjęłam z torebki telefon i słuchawki, włączyłam swoja ulubiona playlistę i przez cala drogę słuchałam muzyki.
Po 50 minutach dojechaliśmy, wysiadłam z pojazdu i poszłam na MPK, oczywiście musiałam chwile poczekać, bo dziewiątka przyjeżdża dopiero za 7 min. Wsiadłam i pojechałam do galerii Alfa.
Weszłam do środka i zaczęłam chodzić po wszystkich sklepach. Najpierw H&M, kupiłam tam śliczne czerwone rurki, fioletową tunikę, białą bokserkę i czarną bluzę na zamek z podobizną kotka.
Za wszystko zapłaciłam 250 zł. Później poszłam do Bershki gdzie kupiłam tam czarne baleriny, botki i szpilki. Buty kosztowały mnie 120 zł. Następnie dotarłam do sklepu Big stara, i kupiłam tam nowy full-cap, bluzę fioletową, To już mniej wyniosło i zapłaciłam za 75 zł. Idąc do sklepu Puma zobaczyłam znajome mi oczy, przyjrzałam się im i nie mogłam uwierzyć, ze to ON. To nie możliwe co on tu robi, chyba muszę iść do okulisty. Zobaczyłam jednak, że próbuje się kamuflować
- Może dyskretnie złoży mi pan autograf, bo widzę że się pan chowa przed fanami – uśmiechnęłam się do niego i podałam mu mój zeszyt na autografy, który zawsze ze sobą nosiłam.
- Jasne, czasem się już ma dość ciągłego rozdawania podpisów, ale jeden nie zaszkodzi.- uśmiechnął się i spojrzał na mnie. - Widzę, że nie jesteś taka jak inne fanki ,które na mój widok zaczęły by krzyczeć i cała galeria by się zbiegła.
- Cóż, domyśliłam się, że nie chce pan zbiegowiska skoro się pan tak kamufluje. Więc pomyślałam, że spokojnie poproszę.- Ponownie się uśmiechnęłam, a on to odwzajemnił.
- Proszę tylko nie mów do mnie Pan, bo czuję się staro. Michał, ale to chyba wiesz. - Zaśmiał się i podał dłoń
- Oczywiście, że wiem jak się nazywasz. Kasia, miło mi Cię w końcu poznać – przywitałam się z nim i po raz kolejny się uśmiechnęłam.
- Na kogoś czekasz ? - zapytałam
- Tak na siostrę, lata gdzieś tu z koleżanka i robi zakupy... - Odpowiedział i zrobił znudzoną minę, lecz po chwili się uśmiechnął.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz