Prolog
1 lipca, końcowe egzaminy zdane i 3 rok studiów zakończony. Tak dokładnie już 3 bo rok wcześniej niż powinnam zdawałam maturę, a teraz wybieram się na drugi kierunek dziennikarstwo sportowe i wyjeżdżam do Bełchatowa ale to pod koniec sierpnia, na razie chcę trochę czasu spędzić w domu. Chyba że uda mi się gdzieś wyjechać np.: nad morze z chłopakiem i przyjaciółką.
Wstałam rano jak zwykle sama w domu, bo mam na 7 poszła do pracy, przemęcza się tak kobieta, ale nigdy jej tego nie wbije. Może kiedyś zmądrzeje. No dobra to pójdę wezmę szybki prysznic, lekkie śniadanie i jadę do Bartka.
Godzinę później znalazłam się już po jego domem, przywitałam się z jego psem Dingiem i weszłam do środka. Każdy już się do tego przyzwyczaił i nie mieli mi tego za złe, bo traktowali mnie jak członka rodziny
- Dzień dobry wszystkim – powiedziałam wchodząc do salonu i jak zwykle jego rodzice tam siedzieli i oglądali powtórkę M jak miłość. - Bartek u siebie ? - zapytałam grzecznie, na co odpowiedzieli mi kiwnięciem głowy. Szybko więc do niego pobiegłam.
- Hej kotku – rzuciłam wchodząc do jego pokoju, lecz odpowiedziała mi cisza, siedział i nad czymś rozmyślał.
- Hej, musimy porozmawiać.- powiedział poważnie. Tak aż się przestraszyłam,bo nie wiedziałam o co chodzi
- Okey, a o czym ? - spytałam spokojnie
- O nas... Słuchaj nie wiem jak mam Ci to powiedzieć..- zaczął lekko zdenerwowany
- najlepiej prosto z mostu
- Wiem, że Cię to zaboli.. Zdradziłem Cię,- nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam, stałam jak słup, nie wiedziałam co mam zrobić- przepraszam, byłem wtedy pijany i nie wiedziałem co robię, jakaś laska podeszła i zaczęła mnie całować,i nie zauważyłem kto to jest widziałem tylko bluzkę, byłem przekonany, że to jesteś Ty, bo by miała taką samą koszulkę. Przepraszam wiem, że mi nie wybaczysz.- i zakończył swój monolog
- Zdradziłeś, dobrze usłyszałam !? Jak mogłeś mi to zrobić, !? Kochałam Cię., Ty też mówiłeś, że mnie kochasz. Nigdy Ci tego nie wybaczę- Rozpłakałam, po czym walnęłam go z „ liścia „ w policzek i wybiegłam z domu. Pojechałam w swoje ulubione miejsce,gdzie nikt mnie nie znajdzie i zaczęłam o tym wszystkim myśleć. Nie mogłam w to uwierzyć, że mógł zrobić mi coś takiego. Myślałam, że to ten jedyny. Ufałam mu. Jak on mógł to zrobić.!? Płakałam przez cały czas próbowałam o nim zapomnieć, lecz nie mogłam, strasznie mnie skrzywdził.
- Muszę o nim zapomnieć na zawsze – Powiedziałam sama do siebie – Dam radę, jestem silna mimo że Go dalej kocham. Zapomnę.- zerknęłam na zegarek było już po 22, wstałam i poszłam do samochodu. Jak zajechałam do domu mama już spała, wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Długo nie mogłam zasnąć, lecz po 12 odpłynęłam do krainy snów.
Rano chcąc pojechać do Białegostoku, nie mogłam odpalić samochodu, zadzwoniłam do znajomego mechanika po 15 był u mnie. Szybko sprawdził co z samochodem i powiedział, że jak na razie nie nadaje się do użytku, bo pękła chłodnica, a teraz takich nigdzie nie można znaleźć
….........................................miesiąc później.................................................
Jakoś się pozbierałam po Bartku i żyje dalej, a to wszystko dzięki mojej przyjaciółce, gdyby nie ona pewnie dalej bym się użalała nad sobą jak idiotka. Jeszcze 4 tygodnie i wyjeżdżam do Bełchatowa.
Nie mogę się już doczekać, może spotka mnie tam lepsze życie, kto wie...
- Maamo ! Chodź już, bo się spóźnimy – krzyknęłam do mamy , która ciągle latała po całym domu szukając swojego czarnego płaszcza, a byłyśmy zaproszone na 16 na imieniny do Cioci Bożeny- weź ten granatowy też będzie pasowało i naprawdę zaraz się spóźnimy
- No dobra, dobra już idziemy – po czym wzięła drugi płaszcz i poszłyśmy. Do domu wróciłyśmy po 22... szybki prysznic, i poszłyśmy spać. W następne dni nic się nie działo.
Aż do pewnego dnia...
1 lipca, końcowe egzaminy zdane i 3 rok studiów zakończony. Tak dokładnie już 3 bo rok wcześniej niż powinnam zdawałam maturę, a teraz wybieram się na drugi kierunek dziennikarstwo sportowe i wyjeżdżam do Bełchatowa ale to pod koniec sierpnia, na razie chcę trochę czasu spędzić w domu. Chyba że uda mi się gdzieś wyjechać np.: nad morze z chłopakiem i przyjaciółką.
Wstałam rano jak zwykle sama w domu, bo mam na 7 poszła do pracy, przemęcza się tak kobieta, ale nigdy jej tego nie wbije. Może kiedyś zmądrzeje. No dobra to pójdę wezmę szybki prysznic, lekkie śniadanie i jadę do Bartka.
Godzinę później znalazłam się już po jego domem, przywitałam się z jego psem Dingiem i weszłam do środka. Każdy już się do tego przyzwyczaił i nie mieli mi tego za złe, bo traktowali mnie jak członka rodziny
- Dzień dobry wszystkim – powiedziałam wchodząc do salonu i jak zwykle jego rodzice tam siedzieli i oglądali powtórkę M jak miłość. - Bartek u siebie ? - zapytałam grzecznie, na co odpowiedzieli mi kiwnięciem głowy. Szybko więc do niego pobiegłam.
- Hej kotku – rzuciłam wchodząc do jego pokoju, lecz odpowiedziała mi cisza, siedział i nad czymś rozmyślał.
- Hej, musimy porozmawiać.- powiedział poważnie. Tak aż się przestraszyłam,bo nie wiedziałam o co chodzi
- Okey, a o czym ? - spytałam spokojnie
- O nas... Słuchaj nie wiem jak mam Ci to powiedzieć..- zaczął lekko zdenerwowany
- najlepiej prosto z mostu
- Wiem, że Cię to zaboli.. Zdradziłem Cię,- nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam, stałam jak słup, nie wiedziałam co mam zrobić- przepraszam, byłem wtedy pijany i nie wiedziałem co robię, jakaś laska podeszła i zaczęła mnie całować,i nie zauważyłem kto to jest widziałem tylko bluzkę, byłem przekonany, że to jesteś Ty, bo by miała taką samą koszulkę. Przepraszam wiem, że mi nie wybaczysz.- i zakończył swój monolog
- Zdradziłeś, dobrze usłyszałam !? Jak mogłeś mi to zrobić, !? Kochałam Cię., Ty też mówiłeś, że mnie kochasz. Nigdy Ci tego nie wybaczę- Rozpłakałam, po czym walnęłam go z „ liścia „ w policzek i wybiegłam z domu. Pojechałam w swoje ulubione miejsce,gdzie nikt mnie nie znajdzie i zaczęłam o tym wszystkim myśleć. Nie mogłam w to uwierzyć, że mógł zrobić mi coś takiego. Myślałam, że to ten jedyny. Ufałam mu. Jak on mógł to zrobić.!? Płakałam przez cały czas próbowałam o nim zapomnieć, lecz nie mogłam, strasznie mnie skrzywdził.
- Muszę o nim zapomnieć na zawsze – Powiedziałam sama do siebie – Dam radę, jestem silna mimo że Go dalej kocham. Zapomnę.- zerknęłam na zegarek było już po 22, wstałam i poszłam do samochodu. Jak zajechałam do domu mama już spała, wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Długo nie mogłam zasnąć, lecz po 12 odpłynęłam do krainy snów.
Rano chcąc pojechać do Białegostoku, nie mogłam odpalić samochodu, zadzwoniłam do znajomego mechanika po 15 był u mnie. Szybko sprawdził co z samochodem i powiedział, że jak na razie nie nadaje się do użytku, bo pękła chłodnica, a teraz takich nigdzie nie można znaleźć
….........................................miesiąc później.................................................
Jakoś się pozbierałam po Bartku i żyje dalej, a to wszystko dzięki mojej przyjaciółce, gdyby nie ona pewnie dalej bym się użalała nad sobą jak idiotka. Jeszcze 4 tygodnie i wyjeżdżam do Bełchatowa.
Nie mogę się już doczekać, może spotka mnie tam lepsze życie, kto wie...
- Maamo ! Chodź już, bo się spóźnimy – krzyknęłam do mamy , która ciągle latała po całym domu szukając swojego czarnego płaszcza, a byłyśmy zaproszone na 16 na imieniny do Cioci Bożeny- weź ten granatowy też będzie pasowało i naprawdę zaraz się spóźnimy
- No dobra, dobra już idziemy – po czym wzięła drugi płaszcz i poszłyśmy. Do domu wróciłyśmy po 22... szybki prysznic, i poszłyśmy spać. W następne dni nic się nie działo.
Aż do pewnego dnia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz