Rozdział
3
- Cześć Wam ,widzę że zakupy udane. - Zakpił Michał
- Cześć – Przywitałam się z nimi
- A właśnie To Paulina moja kochana siostrzyczka- Znowu wpadł w nieopanowany śmiech- A to Ola jej przyjaciółka
- Miło mi Kasia jestem. - przywitałam i uśmiechnęłam się do nich
- A ty Misiek z czego znów rżysz, ?- Spytała ironicznie Paulina
- Z tego, że chyba musimy zapożyczyć ciężarówkę, bo to wszystko do samochodu się nie zmieści …
- popieści popieści i się zmieści, więc się o to nie bój. Możemy jechać- powiedziała Ola zamykając bagażnik po tym jak schowała tam torby
- Kurde Michał, ocknij się możemy już jechać, czy dalej będziesz tak rżał jak głupi ? - Zapytała zdenerwowana Paula
- Jasne , tylko wy we dwie siadacie z tyłu, - Powiedział Misiek wsiadając za kierownice. Dziewczyny spojrzały po sobie i wsiadły bez gadania na tylne siedzenia, a ja obok naszego drivera. Jechaliśmy całą drogę w ciszy tylko Misiek śpiewał piosenki m.in. „Call me maybe” i „This is love” ,a się z niego śmiałam, bo nie wychodziło mu tak jak chciał, lepiej zaśpiewał już „somebody that i used to know” w igła szyte.
- Jesteśmy na miejscu.- Zakomunikował i zatrzymał się przed nowo wybudowanym blokiem z osiedlem strzeżonym. Dziewczyny wysiadły, ja cały czas się przyglądałam okolicy.
- Michał może z łaski swojej byś nam otworzył bagażnik.? - zapytała już ze złości jego siostra.
- A no tak zapomniałem o was – wysiadł i zaczął się śmiać.
- Haha bardzo śmieszne,dzięki brat wiedziałam, że można na Tobie polegać- powiedziała sarkastycznie jego siostra – Narazie.
-Narazie- Po czym wsiadł do samochodu, odpalił silnik i pojechaliśmy dalej.
- No to gdzie teraz przewodniczko ?- Zapytał spoglądając na mnie i podnosząc prawą brew.
- Hmm....- Spojrzałam na zegarek, była 16.10 i wpadłam na pomysł – No to może pojedziemy na lodowisko ? - Spojrzałam na niego podnosząc brwi do góry tak jak on to robił
- Cześć Wam ,widzę że zakupy udane. - Zakpił Michał
- Cześć – Przywitałam się z nimi
- A właśnie To Paulina moja kochana siostrzyczka- Znowu wpadł w nieopanowany śmiech- A to Ola jej przyjaciółka
- Miło mi Kasia jestem. - przywitałam i uśmiechnęłam się do nich
- A ty Misiek z czego znów rżysz, ?- Spytała ironicznie Paulina
- Z tego, że chyba musimy zapożyczyć ciężarówkę, bo to wszystko do samochodu się nie zmieści …
- popieści popieści i się zmieści, więc się o to nie bój. Możemy jechać- powiedziała Ola zamykając bagażnik po tym jak schowała tam torby
- Kurde Michał, ocknij się możemy już jechać, czy dalej będziesz tak rżał jak głupi ? - Zapytała zdenerwowana Paula
- Jasne , tylko wy we dwie siadacie z tyłu, - Powiedział Misiek wsiadając za kierownice. Dziewczyny spojrzały po sobie i wsiadły bez gadania na tylne siedzenia, a ja obok naszego drivera. Jechaliśmy całą drogę w ciszy tylko Misiek śpiewał piosenki m.in. „Call me maybe” i „This is love” ,a się z niego śmiałam, bo nie wychodziło mu tak jak chciał, lepiej zaśpiewał już „somebody that i used to know” w igła szyte.
- Jesteśmy na miejscu.- Zakomunikował i zatrzymał się przed nowo wybudowanym blokiem z osiedlem strzeżonym. Dziewczyny wysiadły, ja cały czas się przyglądałam okolicy.
- Michał może z łaski swojej byś nam otworzył bagażnik.? - zapytała już ze złości jego siostra.
- A no tak zapomniałem o was – wysiadł i zaczął się śmiać.
- Haha bardzo śmieszne,dzięki brat wiedziałam, że można na Tobie polegać- powiedziała sarkastycznie jego siostra – Narazie.
-Narazie- Po czym wsiadł do samochodu, odpalił silnik i pojechaliśmy dalej.
- No to gdzie teraz przewodniczko ?- Zapytał spoglądając na mnie i podnosząc prawą brew.
- Hmm....- Spojrzałam na zegarek, była 16.10 i wpadłam na pomysł – No to może pojedziemy na lodowisko ? - Spojrzałam na niego podnosząc brwi do góry tak jak on to robił
- Dobry
pomysł, tylko jak dojechać !? Bo nie znam zbytnio tego miasta- Jak
dojechać to nawet ja nie wiedziałam.
- Zaraz kogoś zapytamy na jakiej ulicy jest lodowisko i się ustawi GPS - odpowiedziałam i spojrzałam na niego triumfalnie.
- Ty to masz łeb dziewczyno , ale skąd weźmiemy GPS ?- Zażartował sięgając po sprzęt. A ja wysiadłam podeszłam do 2 chłopaków i zapytałam na jakiej ulicy jest budynek. Szybko mi odpowiedzieli po czym z powrotem wsiadłam do samochodu
- Zaraz kogoś zapytamy na jakiej ulicy jest lodowisko i się ustawi GPS - odpowiedziałam i spojrzałam na niego triumfalnie.
- Ty to masz łeb dziewczyno , ale skąd weźmiemy GPS ?- Zażartował sięgając po sprzęt. A ja wysiadłam podeszłam do 2 chłopaków i zapytałam na jakiej ulicy jest budynek. Szybko mi odpowiedzieli po czym z powrotem wsiadłam do samochodu
-
Lodowisko jest na 11 listopada.- powiedziałam, Michał ustawił GPS
i pojechaliśmy zgodnie ze wskazówkami. Po 15 minutach byliśmy na
miejscu wysiedliśmy i skierowaliśmy się do wejścia.
- Ty weź łyżwy, a ja wykupie bilety na 2h. - powiedział ten wielkolud
- No dobra to może mi chociaż powiesz jaki masz nr buta co ? - Zapytałam. Łapiąc się pod bok
- a no tak 47.- Spojrzałam na jego nogę, a później na swoją i się uśmiechnęłam na ten widok, bo był zabawny i po chwili poszłam po te łyżwy
- poproszę hokejówki jedne numer 40 a drugie 48.- powiedziała do gościa za ladą. Oczywiście o nr większe, żeby nie porobić sobie odcisków. Jak to zwykle bywa gdy bierze się odpowiedni rozmiar.
Wzięłam łyżwy i podeszłam do Winiara podając mu je, ten już siedział bez butów. Po chwili ja zdjęłam swoje i przyłożyłam swoja nogę do jego i zaczęłam się śmiać bo była dość spora różnica. Michał wziął zaniósł nasze buty do szatni.
- To co jedziemy nie? - Zapytał i pomógł mi wstać. Podeszliśmy do barierki daliśmy bilety i po chwili jeździliśmy już po lodzie.
- Dobrze jeździsz. - powiedział jadąc tyłem, jednak po chwili zaliczył „lód”
- haha, ty też – śmiałam się nie mogąc przestać, aż usiadłam na tym lodzie i złapałam za brzuch bo zaczął mnie boleć od śmiechu
- Wiem jestem mistrzem w tej dziedzinie.- spojrzał na mnie z przekonaniem i uśmiechem na ustach
- No tak nasz mistrzunio.- dodałam sarkastycznie, siatkarz spojrzał na mnie złowrogo i zaczął mnie łaskotać, na środku lodowiska, ja zaczęłam się śmiać i bić go, ale to nic nie dawało jeszcze bardziej mnie łaskotał, jednak po chwili przestał a nasze twarze dzieliły może 2 cm. Nagle spoważnieliśmy i patrzyliśmy sobie w oczy. Tylko tego nie rób pomyślałam sobie, lecz było za późno. Poczułam jego delikatne usta na swoich. Całował mnie delikatnie, lecz namiętnie. Czułam się jak w niebie, ale wiedziałam, że nie powinno do tego dojść i trzeba przestać. Choć nie chciałam kończyć tej chwili gdyż cudownie całował.
Nagle przestał
- Przepraszam, nie powinienem był...- posmutniał i pojechał dalej
- Michał stój ! - krzyknęłam, zatrzymał się- nie przepraszaj, jak już to moja wina bo Ci pozwoliłam . Choć w sumie nie czuje się winna. – Uśmiechnęłam się, a Michał zaczął się śmiać Mimo iż znaliśmy się dopiero kilka godzin to miałam wrażenie jakbym go znała od zawsze i zaczynałam chyba coś do niego czuć. -Od razu lepiej... – Złapaliśmy się za ręce o pojechaliśmy dalej rozmawiając o wszystkim i o niczym. Nie zauważyłam kiedy, ale minęły dwie godziny, po wyjściu z lodu podeszłam do maszyny i kupiłam sobie gorącą czekoladę. Upiłam 2 łyki, lecz podszedł Misiek , zabrał mi moją czekoladę i wypił.
- Ej. Ty wielkoludzie co mi czekoladę zabierasz nie stać Cię ?- powiedziałam zła.
- Spokojnie mała, stać, stać, ale twoja lepsza- Zaśmiał się
- Foch. Z przytupem, przyklaśnięciem i pół obrotem- jak powiedziałam tak i zrobiłam, dodałam do tego jeszcze minę małego obrażonego dziecka, musiało to wszystko komicznie wyglądać. - i nie mów na mnie mała – dodałam przez ramię
- Przepraszam nie gniewaj się już – podszedł i przytulił mnie, spojrzałam na niego , lecz zaczął mnie łaskotać
- Jak mi nie wybaczysz to nie przestane- podniósł brew i uśmiechnął się
- No dobra dobra, wybaczam. Ty szantażysto.- powiedziałam to tylko żeby przestał mnie łaskotać. - A teraz odwieź mnie do domu Głupku, bo z twoim sprytem do jutra nie dojedziemy.- powiedziałam jeszcze obrażona.
- Tak jest Proszę Pani. !. - Zasalutował i poszliśmy do samochodu. Otworzył mi drzwi co mnie nieco zdziwiło. - Nie podlizuj się tak, bo Ci nie wybaczyłam do końca. !- powiedziałam po czym wsiadłam i zamknął drzwi.
- Ja się wcale nie podlizuje tylko jestem bardzo dobrze wychowany. „Psze” pani. - Eh, ten wariat
-Jasne, jasne.- pokręciłam głowa, i się uśmiechnęłam
….................................................................................................................................................
Jak macie jakieś zarzuty czy coś komentujcie, to wniosę poprawki w następnych rozdziałach i czekam na opinie te dobre i te złe. ;))
- Ty weź łyżwy, a ja wykupie bilety na 2h. - powiedział ten wielkolud
- No dobra to może mi chociaż powiesz jaki masz nr buta co ? - Zapytałam. Łapiąc się pod bok
- a no tak 47.- Spojrzałam na jego nogę, a później na swoją i się uśmiechnęłam na ten widok, bo był zabawny i po chwili poszłam po te łyżwy
- poproszę hokejówki jedne numer 40 a drugie 48.- powiedziała do gościa za ladą. Oczywiście o nr większe, żeby nie porobić sobie odcisków. Jak to zwykle bywa gdy bierze się odpowiedni rozmiar.
Wzięłam łyżwy i podeszłam do Winiara podając mu je, ten już siedział bez butów. Po chwili ja zdjęłam swoje i przyłożyłam swoja nogę do jego i zaczęłam się śmiać bo była dość spora różnica. Michał wziął zaniósł nasze buty do szatni.
- To co jedziemy nie? - Zapytał i pomógł mi wstać. Podeszliśmy do barierki daliśmy bilety i po chwili jeździliśmy już po lodzie.
- Dobrze jeździsz. - powiedział jadąc tyłem, jednak po chwili zaliczył „lód”
- haha, ty też – śmiałam się nie mogąc przestać, aż usiadłam na tym lodzie i złapałam za brzuch bo zaczął mnie boleć od śmiechu
- Wiem jestem mistrzem w tej dziedzinie.- spojrzał na mnie z przekonaniem i uśmiechem na ustach
- No tak nasz mistrzunio.- dodałam sarkastycznie, siatkarz spojrzał na mnie złowrogo i zaczął mnie łaskotać, na środku lodowiska, ja zaczęłam się śmiać i bić go, ale to nic nie dawało jeszcze bardziej mnie łaskotał, jednak po chwili przestał a nasze twarze dzieliły może 2 cm. Nagle spoważnieliśmy i patrzyliśmy sobie w oczy. Tylko tego nie rób pomyślałam sobie, lecz było za późno. Poczułam jego delikatne usta na swoich. Całował mnie delikatnie, lecz namiętnie. Czułam się jak w niebie, ale wiedziałam, że nie powinno do tego dojść i trzeba przestać. Choć nie chciałam kończyć tej chwili gdyż cudownie całował.
Nagle przestał
- Przepraszam, nie powinienem był...- posmutniał i pojechał dalej
- Michał stój ! - krzyknęłam, zatrzymał się- nie przepraszaj, jak już to moja wina bo Ci pozwoliłam . Choć w sumie nie czuje się winna. – Uśmiechnęłam się, a Michał zaczął się śmiać Mimo iż znaliśmy się dopiero kilka godzin to miałam wrażenie jakbym go znała od zawsze i zaczynałam chyba coś do niego czuć. -Od razu lepiej... – Złapaliśmy się za ręce o pojechaliśmy dalej rozmawiając o wszystkim i o niczym. Nie zauważyłam kiedy, ale minęły dwie godziny, po wyjściu z lodu podeszłam do maszyny i kupiłam sobie gorącą czekoladę. Upiłam 2 łyki, lecz podszedł Misiek , zabrał mi moją czekoladę i wypił.
- Ej. Ty wielkoludzie co mi czekoladę zabierasz nie stać Cię ?- powiedziałam zła.
- Spokojnie mała, stać, stać, ale twoja lepsza- Zaśmiał się
- Foch. Z przytupem, przyklaśnięciem i pół obrotem- jak powiedziałam tak i zrobiłam, dodałam do tego jeszcze minę małego obrażonego dziecka, musiało to wszystko komicznie wyglądać. - i nie mów na mnie mała – dodałam przez ramię
- Przepraszam nie gniewaj się już – podszedł i przytulił mnie, spojrzałam na niego , lecz zaczął mnie łaskotać
- Jak mi nie wybaczysz to nie przestane- podniósł brew i uśmiechnął się
- No dobra dobra, wybaczam. Ty szantażysto.- powiedziałam to tylko żeby przestał mnie łaskotać. - A teraz odwieź mnie do domu Głupku, bo z twoim sprytem do jutra nie dojedziemy.- powiedziałam jeszcze obrażona.
- Tak jest Proszę Pani. !. - Zasalutował i poszliśmy do samochodu. Otworzył mi drzwi co mnie nieco zdziwiło. - Nie podlizuj się tak, bo Ci nie wybaczyłam do końca. !- powiedziałam po czym wsiadłam i zamknął drzwi.
- Ja się wcale nie podlizuje tylko jestem bardzo dobrze wychowany. „Psze” pani. - Eh, ten wariat
-Jasne, jasne.- pokręciłam głowa, i się uśmiechnęłam
….................................................................................................................................................
Jak macie jakieś zarzuty czy coś komentujcie, to wniosę poprawki w następnych rozdziałach i czekam na opinie te dobre i te złe. ;))
okej, więc zaczynam
OdpowiedzUsuńWg. mnie akcja stanowczo się rowija. bo przed chwilą byli w sklepie, teraz już się całują
Trochę tajemniczości ! :D
za dużą uwagę skupiasz na szczegółach i prawie nie ma opisów, co jest ważne i przemyśleń bohaterki. :)
opowiadanie fajne, ale akcja szybko się kręci ;p
powodzenia dalej na pewno będę czytać !
Dzięki za rady... i postaram się to poprawić. ;))
Usuńna bełchatowskie-szczescie.blogspot.pl pojawił się nowy rozdział, zapraszam ; ) nawiedzona wiedzma
OdpowiedzUsuńKiedy następny? już nie moge się doczekać, co bedzie się działo dalej;)
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie:
http://przezcalezyciesiatkowka.blogspot.com/
pozdrawiam